"Widma pamięci" - konferencja

Światła i cienie pamięci

 

Gościnna przestrzeń Miejskiego Domu Kultury „Batory” w Chorzowie stała się tej jesieni miejscem naukowej i artystycznej rozmowy o wartości pamięci. Zaczęło się 29 września wernisażem fotografii Macieja Niesłonego. Artysta sportretował twarze osób, które przeżyły obóz koncentracyjny. Wielkoformatowe zdjęcia rozwieszone w hallu domu kultury to był pierwszy – niezwykle mocny – akord spotkania poświęconego pamięci. Zwiedzający wystawę odkrywał po chwili, że niemal ze wszystkich stron, z każdej ściany spoglądają na niego poważne, skupione oblicza, w zmarszczkach, bruzdach i oczach których utajona została jakaś gorzka, niedostępna większości prawda o tym, co było. Historie życia zaszyfrowane w twarzach.

            Następnego dnia, 30 września, odbyła się sesja naukowa Widma pamięci, szósta już w ramach projektu Medium Mundi – interdyscyplinarnego przedsięwzięcia przygotowywanego przez dr. Jacka Kurka i przeze mnie. Rozpoczęliśmy słowem wprowadzającym i promocją naszej nowej książki W przestrzeni dotyku przy dźwiękach muzyki znakomitego kontrabasisty Bogdana Mizerskiego. Artysta ten nagrał specjalny album zatytułowany Owo tuż tuż jako integralną część naszej publikacji, a teraz towarzyszył nam w spotkaniu poświęconym problematyce pamięci. W ten sposób synteza nauki i sztuki, której od wielu lat w ramach chorzowskich konferencji jesteśmy rzecznikami, zyskała nowy dźwiękowy wymiar.

Pierwszy wykład wygłosiła dr Katarzyna Kwapisz-Osadnik z Instytutu Języków Romańskich i Translatoryki UŚ. Mówiła o roli mózgu jako podłożu procesów pamięci. Podkreślała, że zaskoczenie, emocje, bezpośrednie doświadczenie i powtarzanie to te zjawiska, które sprzyjają utrwalaniu śladów pamięciowych. Pokazywała nierozerwalny splot języka i pamięci, wszak słowa to nośnik wiedzy i wartości, a tym samym sposób wyrazu wspomnień. Moje wystąpienie stanowiło próbę odpowiedzi na pytanie, czy nawiedzające człowieka widma traumatycznych przeżyć mogą być w jakiś sposób pozytywnie spożytkowane. Wskazywałem na troiste doświadczenie – nieoswajalnego, odsłaniającego się i utraconego – które dzięki pracy przypomnienia staje się szansą na rozwój i uniknięcie destrukcyjnych konsekwencji amnezji albo niewolniczego przykucia do przeszłości.

W drugiej części dr Jacek Kurek poruszył zagadnienie przenikania się fantazji i rzeczywistości w przestrzeni pamięci. Na przykładzie twórczości Henryka Sienkiewicza i Jana Matejki pokazał, jak historyk przegrywa z baśniokreatorami budującymi zbiorową tożsamość, reagującymi na zwątpienie i tęsknoty wspólnoty. Podjął zatem skomplikowane zagadnienia związków historii z narracyjnością, romantycznego imperatywu naśladowania w życiu literatury, artystycznej ceny, jaką płaci się za uprawianie sztuki w imię interesów zbiorowych, złożoności prawdy, której pozbawiona przeżycia faktografia nie wyczerpuje. W kolejnym wystąpieniu prof. dr hab. Krystyna Wojtynek-Musik interpretowała wiersz Charlesa Baudelaire’a Spleen LXXVI, rozpoczynający się od słów: „Mam więcej wspomnień, niźli gdybym żył stulecia”. W pełnej uroku narracji pokazała, w jaki sposób zastosowane przez poetę środki artystyczne wskazują z jednej strony na związane z pamięcią przeciążenie, skamienienie, osamotnienie i pustkę, a z drugiej strony na nieodzowność wspomnień. W tej perspektywie pamięć okazuje się dla artysty drogocenną inspiracją – kapitałem twórczym.

W części trzeciej dr inż. arch. Henryk Mercik, wykorzystując m.in. wpisy internetowe i komentarze prasowe, zilustrował emocjonalne widma wzbudzane przez obiekty architektoniczne. Bywa bowiem tak, że czas powstania budynków zostawia ślady w pamięci, wzbudza upiory nawet po latach, w odmiennej rzeczywistości, przesłaniając historyczną wartość, funkcjonalność czy stan techniczny danego gmachu. Okazuje się też, że widma stanowią rys charakterystyczny ziem granicznych, czyli takich, na których architektura staje się symbolem narodowych lub społecznych podziałów. Z kolei dr Krzysztof Cichoń z Zakładu Porównawczej Historii Sztuki UMCS w Lublinie mówił o kostiumach widm widocznych w pomnikach. Bodaj najbardziej charakterystyczną szatą pomników jest patos, wyrażany przez gesty i… generujący nudę, martwotę miejsc upamiętniania. Obserwowana od jakiegoś czasu tendencja do stawiania pomników w kostiumie ironii stanowi ożywienie, ale szybko prowadzi do przesytu stylem niskim. W następnym wystąpieniu dr Dorota Malczewska-Pawelec ujawniała mechanizmy polityki pamięci, porównując kreowanie przywódców narodowych na łamach „Gazety Polskiej” z 1932 roku i „Trybuny Ludu” z 1952 r. Przy podobieństwie stosowanych środków formalnych w akcjach promocyjnych (duże zdjęcia, artykuły na pierwszych stronach etc.) zachodzą jednak duże różnice między okresem międzywojennym a okresem PRL-u (w tym drugim propaganda opierała się na kłamstwie i monopolu informacyjnym).

W części czwartej dr hab. Tomasz Pawelec omawiał komunistyczną politykę pamięci, porównując zmiany dokonywane w nazewnictwie ulic w Sosnowcu i Lublinie. Pokazał, że aktorzy pamięci okresu PRL działali w sposób przemyślany i plastyczny, wykorzystując m.in. ogólnikowość sformułowań czy lokalne tradycje. W następnym wykładzie ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nawiązał do kontrowersji wokół terminu „ludobójstwo”. Akcentował przekonanie, że brak potępienia ludobójstwa prowadzi do powtórzenia aktów tego typu, czego przykładem jest częściowe wzorowanie przez Niemców Holocaustu na wcześniejszej zagładzie Ormian przez Turków. Mówił o przemilczaniu rzezi, jakiej dopuścili się nacjonaliści ukraińscy na Polakach w czasie II wojny światowej. To wystąpienie było w gruncie rzeczy apelem o odwagę prawdy. Z kolei filozof prof. dr hab. Krzysztof Wieczorek zastanawiał się, w jaki sposób można wznieść się ponad własne cierpienia, aby dostrzec ból drugiego i dojrzeć do przebaczenia. Mówił o pamięci grobów jako obowiązku, o mitologizacji przeszłości jako pułapce potrzeby dobrego o sobie mniemania oraz – i tu jego głos okazał się zbieżny z głosem ks. Isakowicza-Zaleskiego – o wymogu prawdy (za którą jednak czasem trzeba słono zapłacić, np. cenę ostracyzmu).

Po tej części uczestnicy sesji mieli okazję wysłuchać krótkiego koncertu Bogdana Mizerskiego. W ciemnej auli, jedynie przy slajdach z medytacyjnymi sentencjami, rozległy się głębokie, niepokojące dźwięki kontrabasu. Mroczne, a jednocześnie rozległe pejzaże, jakie Artysta wydobywa ze swego instrumentu, sprawiają wrażenie, jakby coś kryło się za zasłoną rzeczywistości, pulsowało tuż pod powierzchnią widzialności…, jakby materializowało się i rozwiewało po chwili jakieś widmo.

W części piątej miała miejsce dyskusja panelowa z udziałem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, dr Marka Migalskiego, dr hab. Tomasza Pawelca i prof. Krzysztofa Wieczorka. W tej rozmowie padało wiele ważnych i ciekawych myśli, m.in. o potrzebie zadośćuczynienia, o zarządzaniu prawdą, o manipulowaniu pamięcią i ignorancji, o kulturze pamięci, o odklejaniu złych emocji, o pesymizmie i nadziei.

Jesień pod znakiem Medium Mundi po raz kolejny dostarczyła nam ważkich przeżyć. Mogliśmy spędzić czas w przyjaznym otoczeniu, na poważnym namyśle i pośród piękna słowa, fotografii i muzyki. Widmowość coraz bardziej kojarzy się ze światłem…

 

Krzysztof Maliszewski